sobota, 12 grudnia 2009

STARCIE Z IGŁĄ I NITKĄ...

Wiadomo,że mam dwie lewe ręce do szycia,ale walające się igły i szpilki tak doprowadziły mnie do wściekłości,żę postanowiłam uszyć im podusię :)

Nie obyło się oczywiście bez łez i krwi...jeden paluch przyozdobiony teraz jest w plaster :D

A na osuszenie łez słodkości u Rosalii...aż dwie opcje do wyboru : cieplutkie mitenki lub śliczny notesik :)

2 komentarze:

nowalinka pisze...

Ostro pojechałaś, ale za to urocze serduszko wyszło :)

magda.matraszek pisze...

super Ci wyszlo to serducho, romantycznie, delikatnie :) paluszka szkoda, ale kto powiedzial, ze bedzie bez ofiar?! :)))