piątek, 6 listopada 2009

Minimalizm...

Nastrój : niezbyt  ciekawy pomimo początku weekendu
Popijam : niezastapioną  zieloną herbatkę bez cukru
Czytam : "Żonę mormona " Irene Spencer

Ten tydzień  był dla mnie niemożliwie wykańczający : w pracy małe zawirowania,brak czasu na przyjemności i zabawę z córką,ciągły pośpiech,załatwianie spraw i nieopuszczający mnie już od kilku dni ból kręgosłupa.
Chciałam, naprawdę chciałam dziś coś wyskrobać bo moje łapki lgną do tych wszystkich czekających w pudełkach stempelków,kwiatuszków i cudnych papierów ale nie mam siły....dołujące
Jedyne co udało mi się dziś stworzyć ( na dodatek podczas oglądania  filmu) to minimalistyczna biało-czarna kartka na święta. 100% Hand made,żadnych kupnych dodatków typu ćwieki,wstążki i inne...wszystko powstało z moich rączek.Nic wielkiego,ale napawa optymistycznie,że nadal tli się we mnie iskierka chęci do tworzenia czegoś- CZEGOKOLWIEK !! Przy okazji uświadomiłam sobie,jakie mam jeszcze braki w moich skrapkowych szpargałach...dziurkacz brzegowy ,którego nie potrafię nigdzie dostać za rozsądną cenę , glossy i crackle wiecznie niedostępne w skrap-sklepach,trymer żebym nie musiała walczyć z nożyczkami...echh...lista długa a tu szlaban na zakupy :( Całe szczęście,że zaniedługo imieniny i Święta ;)
No nic ponarzekałam, moge iść spać :*
Acha, w Srebrnym Gaju w candy do wygrania  bon na zakupy,a w Ushiilandii  śliczne deseczki :) oczywiście próbuję szczęścia...

 
 


2 komentarze:

mrouh pisze...

Cudna kartka, piekne clean & simple. Ogromnie mi się podoba:-)

Kulka pisze...

Dowód na to, że żadne ćwieki czy inne wstążeczki nie są potrzebne, by stworzyć przeuroczą, wyjątkową, śliczną karteczkę... Sama bym chciała taką dostać!