środa, 13 lipca 2011

* NAŁADOWANA *

Wróciłam,naładowana pozytywną energią.Jak to się mówi ? Wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej? niby tak...ale już tesknię za szumem morza i "krzyczącymi nad uchem "mewami...te 12  dni tak szybko zleciało.
Właśnie...12 dni i masa zaległości.Internet w hotelu pędził z szybkością ślimaka winniczka...nie mogłam komentować waszych postów bo logowanie do bloggera trwało wieczność.Ale odwiedzałam Was regularnie.
Teraz jestem i masa roboty przede mną,pozytywnej roboty..możliwość spełnienia kolejnego marzenia...
Oby się udało...trzymam kciuki i Was też o to proszę....

A dla tych,których urlop dopiero czeka -zachęta...
Jak nad morzem wspaniale jest :)


i dla tych ,którzy urlop mają już za sobą...aby dzielnie wytrzymalnie dzielnie do przyszłorocznego urlopu...


pewien mały człowieczek miał niezły ubaw przesypując piasek z rączki do rączki...:)



A pewna mała syrenka nie miała zamiaru wychodzić z morza,nawet jak wiało i było zimno...może to był mors a nie syrenka ??? :)

pozdrawiam :*

4 komentarze:

Ludkasz pisze...

Widać,ze pogoda Wam dopisywała:) Twoje Dzieciaki wyszły super:)

Monia pisze...

Widzę, że bawiliście się świetnie :)

Moriony pisze...

zazdroszczę pogody :) mnie Bałtyk stanowczo nie lubi; ale na szczęście w tym roku wczasy ciagle przede mną :D i na drugie szczęście nie będę musiała zdawać się na polską pogodę :D

Monika pisze...

Trzymam kciuki, by kolejne marzenie doszło do skutku! Zazdroszczę wypadu nad morze, ja o ile będę mieć wakacje to dopiero we wrześniu. Twoje dzieciaczki wyglądają ślicznie! :)

Pozdrawiam!
http://www.fashion-life.pl/